Gówniarz, co napytał sobie biedy
Tak jak wybitnie niedzielnymi kierowcami są moi potrzebujący dwunastu metrów by zaparkować swoje cinquecento sąsiedzi, tak i ja śledzę tegoroczne zawody Grand Prix Formuły 1 niczym kolejne epizody „Mody na Sukces” – wcale. Nie sądzę jednak, abym tracił wiele, bo choć pogoda – i owszem – sprawia czasem figle, a do tego zmiany w przepisach ciężarnym dotąd słonicom umożliwiły długo …